Naprawdę Ci się chce? Beata Sadowska.
11.05.2017

Naprawdę Ci się chce? Beata Sadowska.

Nnnnno naprawdę! – odpowiadam zazwyczaj, chociaż... czasami strasznie mi się nie chce. Ale i do tego szczerze się przyznaję.

 

Jestem mamą i pracuję. Gotuję i często wyjeżdżam. Prowadzę z przyjaciółmi zdrową kawiarnię w Gdańsku. Kocham podróże i uwielbiam spędzać czas z naszymi dziećmi. Rozwieszam pranie albo zapominam je wyjąć z pralki. Wychodzę na spacery z psem i odprowadzam synka do przedszkola. Normalne życie. Aktywne. I jak w nie włączyć pasję do sportu?

To łatwe i trudne – jak czasami odpowiada nasz 3.5 latek. Łatwe, bo wystarczy chcieć. Trudne, bo codzienność uwielbia wywracać wszystko do góry nogami. Stanęłam na mecie 15-tu maratonów i czasami zastanawiam się, czy jeszcze kiedyś uda mi się pokonać królewski dystans 42 km 195 metrów. Nie dlatego, że to wyczyn zarezerwowany dla wybrańców. Dlatego, że trzeba się do niego przygotować. A jak znaleźć na to czas. No i czy naprawdę mi się chce?

Nie muszę już biegać maratonów. Mogę po prostu biegać. Biegać tyle, ile dam radę i na ile starczy mi czasu. Już dawno wyrosłam ze ścigania się i walki o „życiówki“. Z nerwowego zerkania na zegarek. Teraz biegam dla siebie. Dla lepszego samopoczucia i lepszej kondycji. Dla uśmiechu i lepszego krążenia. Dla braku zadyszki i braku zbędnych kilogramów.

Ale czy naprawdę mi się chce, kiedy chłopcy budzą się w nocy z „mammmmoooooo!“? Kiedy mój facet wyjeżdża w góry na dwa miesiące? Kiedy mam tyle pracy, że boję się, że o czymś zapomnę? Nie, czasami mi się nie chce. Tak po prostu i zwyczajnie. Czasami przychodzi do mnie pan Leń i wygodnie rozsiada się na kanapie. Czasami jakiś głos szepcze w głowie: daj spokój, odpocznij, po co ci to? I to „po co ci to“ sprawia, że wbrew i pomimo zakładam buty do biegania albo pakuję torbę na basen. Bo wiem po co. Bo pamiętam to uczucie na mecie, bez względu, czy to była meta dwóch kółek w parku czy półmaratonu. Bo znam tę radochę na pływalni, kiedy uda mi się przepłynąć kawałek stylem, który chociaż z daleka przypomina delfina. Bo wiem, jak smakują endorfiny. Bo chcę być zdrowa.

Ktoś powie: bieganie i zdrowie? A stawy?! Trzeba o nie dbać. Mądrze się przygotować do poważniejszego biegu, starać się zdrowo odżywiać i wysypiać. Sen jest bezcenny. Dziś od poważnego trenowania do maratonu bliższe mi jest bieganie dla przyjemności: dla podglądania natury i posłuchania szumu drzew. Takie podtrzymywanie aktywności fizycznej to samo zdrowie. W połączeniu z basenem naprawdę daje power! Jeśli dodamy do tego rozsądny sposób odżywiania się, to nawet bezsenne noce zaczną wydawać się mniej straszne. Ale nawet one kiedyś miną, dzieci tak szybko rosną...

Tyle razy słyszałam: nie biegam, bo to nie dla mnie. Czy jest dla mnie z medycznego punktu widzenia, może ocenić ortopeda albo lekarz na podstawie badań genetycznych. Dziś po tę wiedzę można sięgnąć. Tak jak po argumenty za przegonieniem pana Lenia z kanapy. Polecam!

Beata Sadowska 

Do góry strony

SPRAWDŹ NASZE PROPOZYCJE

sprawdź szczegóły ico

Pakiet podstawowy onkologiczny dla kobiet

sprawdź szczegóły ico

Pakiet rozszerzony onkologiczny dla mężczyzn

sprawdź szczegóły ico

Mądre dziecko