Beata Sadowska: Jesteś tym co jesz!
02.07.2017

Beata Sadowska: Jesteś tym co jesz!

Pojechałam do mojej wspólniczki z Gdańska, z którą dziś razem prowadzimy zdrową kawiarnię i restaurację, ale wtedy nawet o tym nie myślałyśmy. W ferworze pracy, pisania książki, zajmowania się moim synkiem Tytusem (Kosmy nie było jeszcze wtedy na świecie), udało mi się wyrwać kilka chwil na wycieczkę nad morze. Milion obowiązków, a doba tylko jedna.

- Sadzia, skąd ty masz tyle siły? – zapytała Ewa.

Nie wiem – odpowiedziałam bez namysłu – Ja chyba po prostu zdrowo jem.

Takie wyjaśnienie wydało mi się najbardziej naturalne, bo przecież nie miałam ani wystarczająco dużo czasu na sen i regenerację, ani... Ech, ja w ogóle nie miałam czasu! A jednak chciało mi się chcieć. Nasz organizm ma pamięć – zapisuje sobie wszystkie nasze przewinienia i kładzie wszystko na szalę: ile grzeszków, ile dobrego prowadzenia się. A potem odpłaca: albo energią i uśmiechem, bo mamy siły witalne , albo spadkiem odporności i brakiem chęci na cokolwiek. Problem w tym, że czasami nie wiemy, co jest dla nas dobre. Jeśli mamy czas się zatrzymać albo przyjaźnimy się ze sportem, mamy też czas na poznanie swojego organizmu. Czujemy, co mu służy, a co ewidentnie się z nim nie przyjaźni. Wiemy, jakie produkty są „nasze“, a po jakich organizm się buntuje.

Nie ma idealnego sposobu odżywiania się dla wszystkich, tak jak nie każdy może zostać mistrzem świata w biegu przez przeszkody. Ktoś toleruje laktozę, a ktoś nie. Ktoś przyswaja witaminy A i C, ktoś inny ma z tym problem. Ktoś ma predyspozycje do celiakii, komuś innemu gluten w niczym nie przeszkadza. Kiedyś to było bardziej wróżenie z fusów, dziś są badania genetyczne, które mogą wykryć mutacje genów zwiększające ryzyko zaburzeń pokarmowych. A mając tę wiedzę można znacznie poprawić jakość życia. I choć wciąż nie będziemi mistrzami w biegu przez przeszkody, zawsze możemy mieć więcej siły, energii i uśmiechu. Warto, prawda?

Pokusiłam się o te badania, ale też o rozmowę z genialną dietetyk Ulą Somow, która wreszcie wyjaśniła mi, dlaczego powinnam pić więcej wody. To, że w 70% składamy się z wody jakoś nigdy do mnie nie przemawiało, no bo skoro tyle jej mamy, to nam wystarczy. Nie wystarczy komórkom, tkankom, stawom. Stracą elastyczność i będą bardziej podatne choćby na kontuzje, więc jeśli czujecie suchość w ustach, to już jest za późno, już się odwodniliście. Lepiej pić małymi łyczkami przez cały dzień niż butelkę wody na raz. Ja już zaczęłam! I jeszcze jedno – warto jeść różnorodnie. Ja mam tendencję do romansów w jednym produktem, co może prowadzić do tego, że organizm się zbuntuje i przestanie coś przyswajać. Kiedy sobie odpuszczę, znowu jest ok. Tak więc z wodą nie odpuszczam, a z mono wyborami – tak.

Beata Sadowska

Do góry strony

SPRAWDŹ NASZE PROPOZYCJE

sprawdź szczegóły ico

Chrapanie czy bezdech? Badanie, opis i konsultacja lekarza w pakiecie

sprawdź szczegóły ico

Pakiet podstawowy onkologiczny dla kobiet

sprawdź szczegóły ico

Pakiet rozszerzony onkologiczny dla mężczyzn

sprawdź szczegóły ico

Mądre dziecko

sprawdź szczegóły ico

nietolerancje pokarmowe

sprawdź szczegóły ico

predyspozycje sportowe